Zakupy

Koszyczek ze sznurka od Knitted Coffee

koszyk ze sznurka

Cześć kochani!!!

Witam was serdecznie w ten piękny czwartek, wszak czwartek to już taki mały piątek, a piątek to już prawie weekend :))) Dzisiaj chciałabym pochwalić się Wam paczuszką, która ostatnio dotarła do mnie od Knitted Coffee. Przyznam Wam się, że czaiłam się na nią bardzo długo. Ja jestem kompletnie niesznurkowa. Myślę, że zraziłam się do sznurków lata temu, kiedy robiłam podejście do torby z włóczki Spagetti. Kompletnie mi to nie wychodziło, a do tego przypłaciłam dzierganie kilkudniowym dotkliwym bólem palcy… Jednak przeglądając internet, natykam się na tyle przepięknych rzeczy wydzierganych ze sznurka… Makrama to już kompletnie dla mnie czarna magia i myślę, że za wysokie progi, ale szydełkowanie sznurkiem kusi mnie ogromnie. Postanowiłam zrobić kolejne podejście i zaufać osobie, która według mnie jest mistrzynią w szydełkowaniu sznurkiem.

Myślę tu o Tatianie Sokolovej, która razem z mężem prowadzi Knitted Coffee w Krakowie. Kilka lat temu udało mi się odwiedzić kawiarnię, ale niestety Teti nie poznałam… Żałuję ogromnie, że Gniezno jest tak daleko od Krakowa, ale nie tracę nadziei, że kiedyś uda mi się zapisać na warsztaty organizowane przez Tatianę.

I tak, w końcu zdecydowałam się i zamówiłam przecudny zestaw instruktażowy do wyszydełkowania prostego koszyczka – wszak pierwsze kroki muszą być malutkie i łatwe… W tym zestawie jest dosłownie wszystko, co potrzebne , aby koszyczek stworzyć. Genialna książeczka z instrukcją i milionem zdjęć, zwój sznurka Bobbiny w przepięknym miodowym kolorze (kolor wybrałam sama, są też dostępne inne barwy), grubaśne szydełko, instrukcja jak przewinąć zwój na kłębuszek ( a raczej „kłębuch” bo wychodzi ogromny!) i przydasie, które każda dziewiarka uwielbia, znacznik, dziane naklejki… Wszystko perfekcyjnie i bardzo estetycznie zapakowane! (Tak przy okazji, to nie jest post sponsorowany ani współpraca i moje zachwyty płyną prosto z serca i są całkowicie szczere! Wspominam o tym na wypadek, gdyby ilość moich achów i ochów wydała Wam się podejrzana 🙂 )

koszyczek ze sznurka

Tak więc moi drodzy, nie pozostaje mi nic innego, jak zabrać się do pracy. Przyznaję, pewna obawa jest, ale ja uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, więc oprócz obawy jest też niesamowita ekscytacja i radość. O postępach w działaniu ze sznurkiem, będę Was informować , a tymczasem życzę Wam pięknego czwartku i … niech moc będzie z Wami!

Ania