Szydełkowe różności

Na chwilę muszę zwolnić…

hhh3Witajcie kochani! Jestem w Krakowie – tyle planów, zamierzeń. Miałam nagrać dla Was filmik, jak zawsze pochodzić po mieście, pozwiedzać romantyczne zakątki Krakowa, wybrać się obowiązkowo na rynek i co? KLOPS!

Od wczoraj leżę i zdycham. Taki potworny katar miałam ostatnio prawie rok temu, pamiętam, że akurat były ferie mojej córy. Od tamtej pory jakoś mi się udało infekcji uniknąć… no i niestety.

Na zdjęciu widzicie cały mój obecny świat – czyli leki, fura chusteczek i szydełko, choć ono mi ciężko idzie, bo najchętniej to cały dzień bym przespała. W domu mam pyszny miód przywieziony z Mazur, który na prawdę ma zbawienne działania, a tutaj cóż, pozostaje mi ten z osiedlowego sklepu, który obawiam się, nie pomoże mi za bardzo.

Trzeba jakoś przecierpieć te 7 dni. Czyli jeszcze 5 przede mną. Macie może jakieś sprawdzone sposoby na przeziębienie? Będę wdzięczna za każdą radę … a teraz idę się zakopać pod kołdrę …