Szydełkowe różności

O życiu … i o tym, że czasem nie jest lekko …

kolory

Cześć kochani!!! dzisiaj wpis zupełnie nie robótkowy, ale ostatnio tyle mi się nazbierało spraw i tyle przeżyłam, że pomyślałam, iż zasługują te ostatnie dni na jakiś ślad na blogu, który jest tak bliski mojemu sercu…

Kolory dnia codziennego – są takie dni jak perełki, które gładko przesuwają się na nitce. Ale czasem – rzadko, ale jednak, nitka się zrywa, wszystko się rozsypuje, ręce opadają i nawet siły nie ma, by to wszystko zbierać … Ostatnie dni właśnie takie dla mnie były, teraz jest lepiej, wszystko sobie przemyślałam, przegryzłam w sobie. Jak zawsze, pomaga mi metoda małych kroczków …  Działać powoli, ale do przodu.

Powtarzam też sobie, że po deszczu zawsze wychodzi słońce i że nie należy przejmować się krzywdzącymi opiniami innych – można je przemyśleć, wyciągnąć wnioski, ale nie wolno wątpić w swoją wartość. Trzeba robić swoje najlepiej jak się potrafi i tyle …

Moi kochani, obiecuję nie zamieszczać zbyt często takich smętnych wpisów … Po prostu czasem obcy ludzie potrafią dotknąć do żywego, a boli to tym bardziej, że człowiek obrywa totalnie za niewinność …

A na koniec mała zapowiedź:  jutro pokażę Wam kolejny nowy początek, Ci którzy śledzą mój blog, pewnie domyślają się już, co zaczęłam wyszywać, a Ci którzy nie wiedzą, jutro zobaczą 🙂

ściskam Was mocno!

jaaa

  • Oj musi być troszkę smutku, bo inaczej byłoby zbyt utopijnie ;P
    A że obcy potrafią dotknąć do żywego to nie nowość, choć obcy jak to obcy są, a za chwile ich nie ma, są inni… Gorzej gdy ranią osoby bliskie, rodzina – ci po których się tego nie spodziewamy.
    Ja sama 2 razy już poznałam prawdziwych przyjaciół (choć może to za duże słowo), ludzi których obchodzę, którzy są po prostu, a nie dla korzyści… To w sumie jedyny plus mojego duetu z gadem…

    • Anna Crochet

      Duet z gadem? Mówisz o smutku i bólu? Ja mam ostatnio zły czas … wciąż coś się wali, ktoś ma pretensje … nawet mąż, który w ten weekend nie przyjedzie, był dziś zły … a przyjaciół zostawiłam w Warszawie – tu gdzie teraz mieszkam, nie mam nikogo bliskiego oprócz rodziców i córy. Może to się jeszcze jakoś wszystko wyprostuje …

  • Ewa Staniec-Januszek

    Masz rację: nie należy się przejmować krzywdzącymi opiniami innych, ale czasami słowa mają zbyt dużą moc rażenia. A czasami po prostu nazbiera się za dużo. Po każdej burzy jest tęcza, po każdej zimie wiosna 🙂 Czasami trzeba się posmucić, ale nie za długo 🙂 Mam nadzieję, że się wszystko u Ciebie powoli naprawi, głowa do góry! 🙂