Szydełkowe różności

O życiu … i o tym, że czasem nie jest lekko …

kolory

Cześć kochani!!! dzisiaj wpis zupełnie nie robótkowy, ale ostatnio tyle mi się nazbierało spraw i tyle przeżyłam, że pomyślałam, iż zasługują te ostatnie dni na jakiś ślad na blogu, który jest tak bliski mojemu sercu…

Kolory dnia codziennego – są takie dni jak perełki, które gładko przesuwają się na nitce. Ale czasem – rzadko, ale jednak, nitka się zrywa, wszystko się rozsypuje, ręce opadają i nawet siły nie ma, by to wszystko zbierać … Ostatnie dni właśnie takie dla mnie były, teraz jest lepiej, wszystko sobie przemyślałam, przegryzłam w sobie. Jak zawsze, pomaga mi metoda małych kroczków …  Działać powoli, ale do przodu.

Powtarzam też sobie, że po deszczu zawsze wychodzi słońce i że nie należy przejmować się krzywdzącymi opiniami innych – można je przemyśleć, wyciągnąć wnioski, ale nie wolno wątpić w swoją wartość. Trzeba robić swoje najlepiej jak się potrafi i tyle …

Moi kochani, obiecuję nie zamieszczać zbyt często takich smętnych wpisów … Po prostu czasem obcy ludzie potrafią dotknąć do żywego, a boli to tym bardziej, że człowiek obrywa totalnie za niewinność …

A na koniec mała zapowiedź:  jutro pokażę Wam kolejny nowy początek, Ci którzy śledzą mój blog, pewnie domyślają się już, co zaczęłam wyszywać, a Ci którzy nie wiedzą, jutro zobaczą 🙂

ściskam Was mocno!

jaaa