Szydełkowe różności

Dzieje się …

fotblog1Cześć kochani!!! Jestem znowu w pięknym Krakowie, choć ostatnio jego kolory trochę wyblakły za sprawą szaro-burej pogody. Przywiozłam tutaj ze sobą oczywiście oddzielną torbę z robótkami – jest i chusta, którą powoli kończę, jest haftowanie, jest podusia z zimowych elementów, którą niedługo też Wam pokaże, wzięłam nawet firankę, którą zaczęłam milion lat temu z nadzieją, że może najdzie mnie wena i do niej w końcu przysiądę … i co???

Siedzę ja sobie wieczorem, przeglądam internet, Wasze blogi i nagle … widzę przepiękną serwetę … no zakochałam się na amen. Przez pierwsze dwie sekundy pomyślałam: tyle projektów zaczętych, najpierw trzeba je pokończyć … Kolejne dwie sekundy: nie wzięłam ze sobą żadnego luźnego kordonka – w domu szafy pękają od nici, ale do Krakowa nic nie wzięłam … Gdy mijała 5 sekunda, odezwałam się do męża z nadzieją: nie miałbyś ochoty wyskoczyć do pasmanterii w pobliskiej galerii Krokus??

Ech … mąż nie był zadowolony, ale chciał nie chciał, pojechał. Wróciłam ze szpulą kremowej Maxi. Teraz torba z robótkami stoi pod stołem, a ja dziergam serwetkę … i jestem MEGA SZCZĘŚLIWA 😀

fotblog2

Mam tylko nadzieję, że jedna szpula wystarczy, bo serweta zapowiada się na sporą i ma aż 42 okrążenia …  Już mi się podoba i nie mogę się od niej oderwać 😉

fotblog3

Tak więc serce wygrało z rozumem, ale jakoś bardzo się tym nie martwię 😉 Cudownie jest mieć tyle dziergadełek do roboty.

Całuję Was mocno i do usłyszenia niebawem!